Ocena:
0/5 | 0 głosów
ROK GAŁCZYŃSKIEGO.
„ALWAYS LOOK ON THE BRIGHT SIDE OF LIFE”
W tym roku 23 stycznia minęła 120. rocznica urodzin Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, poety, najbardziej znanego, także w podręcznikach do języka polskiego w szkole średniej, jako autor serii absurdalnych humoresek, czyli „Teatrzyku Zielona Gęś” z galerią postaci takich jak Osiołek Porfirion, Hermenegilda Kociubińska, czy Zielona Gęś.
Od jedenastu lat działa w „Drzewnej” Teatrzyk Zielona Gęś i wiadomo, że po Janie Kochanowskim, Gałczyński to nasz drugi literacki patron, a Zieloną Gęś znają już ci, którzy jej dotąd nie znali.
6 grudnia minie z kolei 72. rocznica śmierci Zielonego Konstantego, jak bywał nazywany Gałczyński.
Dlatego w Roku Gałczyńskiego przedstawiamy pierwszą z sześciu odsłon tegorocznego przedstawienia – finałową sztukę o profesorze Bączyńskim na Wyspach Brytyjskich.
Ale zanim to nastąpi, wyznajmy, że uśmiechamy się i bardzo cieszymy z wydanej w 2024 roku w Oficynie Wydawniczej ATUT-Wrocławskim Wydawnictwie książki Marii Tarnogórskiej „Gałczyński i Monty Python? Szkice o polskim i angielskim nonsensie literackim”.
Bo również dla nas Gałczyński i Monty Python w jednym stoją domu.
Stąd wybór piosenki tematycznie łączącej się ze sztuką. Ilustrującej ją na początku i na końcu. Pogodnej, niosącej mądrość oraz nadzieję. A tego nam wszystkim potrzeba.
„Always look on the bright side of life” – „Zawsze patrz na jasną stronę życia”.
„PROF. BĄCZYŃSKI NA WYSPACH BRYTYJSKICH”
Pieśń na wejście i wyjście: Monty Python „Always look on the bright side of life”.
Dekoracje: port Cardigan nad Kanałem świętego Jerzego.
Akt I, czyli marzenia się spełniają. Profesor Bączyński (Bartosz Dobrzyński, 4TL) „zasłużony polski angelolog” wygłasza monolog. Dziękuje na klęczkach Bogu Kircholmu, Wiednia, Ciechocinka, praojców, że „na skutek nieodwracalnych przemian dziejowych, wysp tych autochtoni wynieśli się do Kanady i Australii”, a on jako pierwszy polski pionier obejmuje „imieniem Narodu we władanie te Wyspy Błogosławione”. Wreszcie będą „genialne granice naturalne”, „żadnych sąsiedztw, o święty Ildefonsie!”, „pierwszorzędna geopolityka, dynamika i liryka”. Kultura unosi się w powietrzu. „God save the culture. Gratias agamus. Te Deum”. Na jutro, w piątek punktualnie na czwartą rano zarządza „historrrryczną uroczystość inkorporrrracyjną”, bo „i tak wszyscy przyjdą w poniedziałek około południa, punktualnie”.
Na 19 stronie otwiera swoją „Summa angelologiae”. Modli się, płacze ze szczęścia i zasypia. Z „Angelologii” wychodzą Aniołowie (Dominik Pliżga, 4TAK; Grzegorz Piskor, Bartosz Solarski-Głębocki, Bartosz Włodarczyk, 4TD) z założonymi z tyłu skrzydłami z białymi piórami. Śpiewają polifonicznie znany szlagier „Braciszka miłego sen rozweselmy”.
Tego nie było w sztuce, Aniołowie okrążyli śpiącego Angelologa Bączyńskiego i zamiast śpiewu przeczytali fragment Sceny IV z „Dziadów części III” Adama Mickiewicza:
„CHÓR ANIOŁÓW
Braciszka miłego sen rozweselmy,
Sennemu pod głowę skrzydło podścielmy,
Oczami, gwiazdami, twarz mu oświećmy,
Śpiewając i grając latajmy wiankiem,
Nad czystym, nad cichym naszym kochankiem.
Rączęta liliowe za liście splećmy,
Za róże kwitnące czoła rozniećmy,
Spod wstążek gwiaździstych włos nasz rozwiążmy.
Rozpuśćmy w promienie, rozlejmy w wonie;
Kwitnącym, pachnącym, żyjącym wiankiem
Kochanka naszego piersi okrążmy,
Kochanka naszego otulmy skronie.
Śpiewając i grając latajmy wiankiem,
Nad czystym, nad cichym naszym kochankiem”.
Akt II, czyli katastrofa. Profesor Bączyński przeklina, jak Tatuś z „Potęgi słów czyli Ostrożnie z przekleństwami”. Narzeka na zimny deszcz padający od góry, na gorący Golfsztorm grzejący od dołu, skutkiem czego „całe nasze pokolenia będą narażone na ustawiczną grypę i spleen”. Grypa zniszczy płuca, spleen – wolę, która nie dokona „histrorrrrycznych czynów na miarę Fidiasza – precz – z krawcami!”. Bo na co krawcy, kiedy chodzi o wielkość? Wypowiada te kwestie, kichając trzy razy na przemian.
Narzeka na potworne położenie geograficzne. Wodę i wodę. Brak sąsiedztwa, na którym by się można oprzeć „w razie czego tentego, vide dziełko kolegi Cidąbskiego „Fatalne skutki melancholicznych granic naturalnych”. Powtarza na koniec, jak w akcie I: „Skończyłem”. Śpiewa polifonicznie „Bogurodzicę”. Mdleje, przeziębia się ostatecznie. „Kurtyna zapada szczelnie, żeby uchronić osobę zasłużonego angelologa od przeciągów”.
Na zakończenie występów Teatrzyku „Zielona Gęś” z okazji Dnia Nauczyciela (16. 10. 2025r.) na scenę weszli wszyscy aktorzy „Zielonej Gęsi”. Grzegorz Kolenda (3TLB) wskoczył nawet na krzesło. Machali, śpiewali „Always look on the bright side of life” i tak zeszli ze sceny.
Nagranie: Eryk Smosarski (4TL)
(edz)
Link do filmu
2026-02-02
11.02 PREZENTACJA firma WRS Interior Solutions
2026-01-20
TARGI DACH FORUM KIELCE 2026
2025-12-22
Wigilia Gminna w Garbatce-Letnisku
2025-12-15
INFORMACJE O PUBLIKACJI DOKUMENTU POKONTROLNEGO
2025-12-12
Komunikat Rady Rodziców
2025-12-09
Oświadczenie Rady Rodziców
2025-12-05
Rezygnacja Dyrektora ZSDiL. Podziękowania.
2025-12-05
3 Grudnia – SkillsPoland Gdańsk
2025-12-04
Udział wychowanków internatu w XXV Międzyinternackim Konkursie Wiedzy o HIV/AIDS
2025-12-02

